trochę się opuściłam ale bardzo nie nagrzeszyłam :D tak więc wracam :D muszę się bardziej ogarnąć
dziś jadłam na śniadanie surówkę kapusta kiszona por i marchewka :D
potem na obiad zupę pieczarkową
i w między czasie 2 jabłka bo coś słodkiego mi się chce :D a one są słodkie :D
i mam na kolacje 3 jajka gotowane na twardo do tego puszka groszku i pół zielonego ogórka :d
W sobotę byłam na pierwszym swoim meczu Wisła Kraków vs Piast Gliwice :) i coś czuję że to nie był pierwszy i ostatni :D
Tak wiec ponad 60 min wystałam się a ze było zimno jak sądzę troszkę kalorii spaliłam :D
a potem do domu z buta 3 km plus to był szybki marsz bo dokładnie w pół godziny doszłam :D
przemoknięta :D
niesamowita atmosfera :D
a wczoraj czyli w ndz też można uznać za aktywną :)
Co ja jadłam wczoraj :) wątróbka frytki udko z kurczaka gotowane 1 pieczonego bakłażana dwa krążki ryżowe i 2 jabłka bo znów mi się chciało słodkiego :D
plus pływanie w wodzie o temp 6 st C :D
aż brakowało mi powietrza...kwestia przyzwyczajenia pewnie :)
wracam do wyzwań od początku ...ah ...
a co do wagi pewnie wzrost zaraz się zważę 94 kg...ale rano się powinno ważyc
Prawdę powiedziawszy mieściłam się w limicie kalorycznym :)
Weekend był hmm świetnym spalaczem :)
W sobotę było schładzanie się po saunie, i sauna taka ostra...i spotkanie z parą tu też się napociłam :D i byłam na rowerze po zakupy fakt jadłam kurczaka ale nawet nie ćwiartkę :D
i nosiłąm rzeczy do piwnicy :D
W ndz zrobiłąm na rowerze prawie 40 km... :D bo jechałam i lasem, i drogą gdzie jej nie było,,,totalnymi wertepami :D i niosłam rower :D i go prowadziłam :D
w pierwszą stronę koszulkę można było wyżymać , i oczywiście zanurzyłam się w wodzie :D i wracałam w miarę szybko :D
jestem mega zmęczona :D a rano biegamy :D
Aaaa waga 92,6 kg /97 kg :d
czyli 0,2 kg spadek :D marny ale marnie było z ruchem :)
a teraz poniedziałek i nowy miesiąc :d wiec ruszamy ...
3 kiełbaski ślaskie grillowane z ogórkiem kiszonym i kawałkiem pora
kilka cukierków :)
jajecznica
też nie przekroczyłam + przysiady + ćwiczenia i plank :)
i dużo bólu u dentysty ;d
przyszła mini ale ciasnooo jest :D
23.03
dziś jadłam 2 kiełbaski ślaskie grillowane z ogórkiem kiszonym i kawałkiem pora
3 trufelki z daktyli płatków owsianych kokos masło orzechowe i banan
mandarynkę i w sumie tyle :)
a nieee warzywa smażone i dwa jajka gotowane na twardo :D
tak więc zmieściłam się w limicie
muszę zaległości w przysiadach nadrobić :) ale za to byłam dziś z Mimcią na spacerze :) godzinkę na słonku posiedziałyśmy pochodziłyśmy :)
Dzisiaj tzn wczoraj :D jadłam w sumie jedną kiełbaskę śląską, loda śnieżkę, pół czekolady milki pompowanej, 3 wafle ryżowe w czekoladzie i na kolację krewetki w pomidorach :D
aaa i dwa jajka ugotowane na twardo + ketchup :D
i dwa jabłka :D
jadłam trochę cukierków pomidorową z udkiem i woda głównie to przeleżałam dzień w łóżku, i byłam na saunie
więc nawet 1000 kcal nie przekroczyłam
17.03
dziś zjadłam trochę sorbetu z marakuji ale jest tak nie dobry feee może ze 150 kcal plus trochę wody i cały dzień w łóżku
mam dziś i wczoraj małe swoje katharsis...emocje ból smutek kończący to co było musiało w końcu ulecieć nie pamiętam kiedy tak namiętnie pełną piersią tyle ryczałam...na przemian ze snem...
czasami po prostu nie warto być twardym jak skała,..a dawać odreagować duszy na bieżąco...bo potem to się nawarstwia tak bardzo że wycina z życia na jakiś czas...
dziś miałam chodzone zrobiłam 7 tys kroków :) oberwałam starcie z Mimci pazurami :) nie mocno ale przerwała ciągłość skóry :P była podkurzona wybaczam :P
Trochę dźwigania też było :) i zaczęłam wyzwanie plank i przysiady :)
Dziś jadłam łososia w cytrynie i carry + ziemniaczki z koperkiem :) a potem jeszcze surówka kapusta pekińska kiełki i ogórek i bakłażan + kilka cukierków i teraz piję koktajl i kilka pistacji bez soli
myślę że 1700 nie przekroczyłam ale najlepszy to też nie był dzień
Dobra czas podnieść dupę bo mi się trochę opuściła...tydzień OWU praktycznie rzecz ujmująć 0,5 kg dodatkowo nie po to zmieniłam styl życia żeby po prawie miesiącu wrócić do starego toku...
Wracam na 1771 kcal jak dobiję do 90 kg wtedy oblicze BMR i zejdę na niższy pułap :)
Dziś planuję zrobić nowy trening z Moniką widziałam że coś nowego dała :)
taki :) dziś mija miesiąc :)
Z plusów jest to że mam 93,5 kg z 97 :D
czyli 1 miesiąc - 3,5 kg
Strasznie mnie ten czas przed okresem gubi... :(
Dzień zaczynam od :
koktajl z banana i owoców leśnych choć nie widziałam żeby czerwona porzeczka w lesie rosła :d plus ciutkę syropu klonowego patrząc jakie to kwaśne to myślę że ma 150 kcal
udko gotowane z kurczaka 250 kcal
3 x mała paczka żelek 300 kcal
kasza pęczak + surówka z kapusty pekińskiej ogórka i kiełek + 4 krążki bakłazana + 2 łyżki boczniaka z cebulką 450 kcal
kurczak z kfc ale chrzastki i panierka + shake mały truskakowy 350 kcal
nie ćwiczyłam dziś ale zaniosłam kilka kartonów do piwnicy i ją trochę ogarnełam
byłam u kosmetyczki i tak wygląda paznokiec po rennowacji no i dostałam serum do smarowania
wygląda znacznie lepiej :) i oczy mniej mnie bolą :D
dziś zjadłam pół makreli 200 kcal
3 jajka sadzone z majo i dwoma ogórkami kiszonymi 300 kcal
kilka krówek + dwa wafle ryżowe 650 kcal
słodki jogurt do picia 250 kcal
wafelek 150 kcal
Wczoraj zabawa była super :) zmęczona wróciłam że uuu poza tym nie spałam drugiej części mojego snu więc miałam braki...ale zaliczyłam jeszcze dłuuugi spacer w ciemnościach nad Zalewem w kryspinowie :D +
dobrze dziś jadłam tak :D
1. Baklava 100 kcal
2. Jajecznica z dwóch jajek + 3 plasterki cukini + 3 plasterki bakłażana + pół cebuli + pół prapryki 350 kcal aaa i 3 pomidory suszone 450 kcal
3. 7 nie dużych ziemniaków + wędzona papryka + cebulka + kilka suszonych pomidorów :D obłęd 350 kcal
4. Koktajl 300 kcal
Dzisiaj zrobiłam trening 49 min i kilka razy powtórzyłam choreografię :)
Zjadłam na śniadanie surówkę z ćwiartki papryki, kawałka ogórka, jednej główki małej sałaty rzymskiej i ciutki kiełek brokuła + 2 krążki ryżowe 330 kcal
na obiad boczniak z cebulką + trzy ziemniaki + sok z wyciśniętych 3 pomarańczy :) 526 kcal
a po treningu wypiłam koktajl z odżywki białkowej, banana, awokado, chia - porcja na dwa razy a jedna ma 330 kcal
i jedno ciastko małe baklavy z orzechami 100 kcal
a na kolację mam sałatkę z dwóch jajek, główki sałaty rzymskiej, kawałka ogórka , 4 pieczarki + tatar to 500 kcal i na tym zakończymy dzień :)
czyli 1786 kcal :)
Jako to, że już jest jako taki spadek wagowy to postanowiłam od środy od kolejnego ważenia obliczyć czynnik BMR ponownie i zacząć stosować się do tego niższego pułapu kalorycznego.
Patrzyłam teraz do obecnej wagi i ruchy 3x w tyg czyli małej aktywności potrzebuję 1730 kcal :) jest to wykonalne jak nie będą mnie kusić słodycze :D może ta baklava na jakiś czas starczy :) jedną dziennie 20 dni :P
Trzymam się tego 2 h po jedzeniu mogę iść spać :) i 2 h po jedzeniu mogę ćwiczyć :D mówię Wam doba jest za krótka :D
Dziś już weekend więc powinno być więcej pracy :)
wprowadziłam dietę bogatą w chia czyli selen i cynk czyli one są głównie odp na budulec włosów i paznokci :)
+ biorę 1 tabletkę dziennie A + D + jedna tabletka rozcięta i wmasowuje środek w moje paznokcie stóp :)
kupiłam też siemię lniane bo podobno też jest extra na paznokcie, żelatyna itd. Robię miesięczną kurację i zobaczymy efekty :)
Zdjęcie poniżej jest z wczoraj :)
lakiery bardzo go zniszczyły...tzn go na nim to widać...
Jadłam dzisiaj słodki jogurt 150 kcal
ciastko francuskie spaghetti 300 kcal sam makaron i sos brak mięsa :P ale duża porcja więc pewnie z 500 kcal
jeden pączek 300 kcal szklanka rosołu 150 kcal boczek w pudelki 350 kcal czyli 1650 kcal i zdaję sobie sprawę że większość to nie zbyt potrzebne mi rzeczy, jutro wracam do surówek :) no i dziś zrobiłam farbę, wyregulowałam brwi z henną :) zauważyłam ze mój paznokieć po zmyciu lakieru wygląda słabo i jeszcze zaliczyć spotkanie bliskiego kontaktu z szafą :D więc zaczęłam terapię 2 x w tyg moczyć w ciepłej oliwie, plus a + d tabletki , plus wyciskać środek tabletki na paznokcie , + chia z aronią codziennie jak nie pomoże będę musiała iść do mojej kosmetyczki
i oczywiście wytańczyłam 2 x wszystkie moje choreografię a jutro już czas na trening właściwy i w sob o w ndz tez :)
Miałam lekkiego dołka, a zjadłam tuńczyka z kuskusem i pomidorami suszonymi 260 kcal
pół makreli wędzonej 200 kcal
banana 120 kcal
talerz zupy żurku ale nie na wędzonce :D 300 kcal i bez jajka :D
2 krążki ryżowe 72 kcal
i marsa 212 kcal
czyli 1164 kcal + z ruchu tańćzyłam do kilku choreografii :) w tym ta podoba mi się genialnie :D
dziś już czuję się dobrze, temp wróciła na tory 36,6 st :) ale nadal nie odczuwam głodu, więc się zmusiłam do kawałka ciasta urodzinowo u M mamy.
Poza tym pije herbatki a to z Aronią a to pokrzywę. i wróciła mi chęć do życia itd.
aa zjadłam ciutkę żurku i kisiel wiśniowy
Potańczyłam już 4 układy :) ten pierwszy idzie mi coraz lepiej :) jest taki jeden nowy i kurde dużo na kucaka robią :D aż tak energicznie nie jestem w stanie się podnieść:D ciężka dupka :D
w nocy zjadłam warzywa pieczone resztę, dwa krążki ryżowe i kilka orzeszków mamy prawie 15 i nie zbytecznie jestem głodna.
Nie wychodzę z łóżka no chyba ze z Wulcano pojedziemy na saunę :)
Wiecie on naprawdę jest moim lekiem na całe zło...jak widzę jego buzię to i moja się rozwesela :) jak czuję jego usta na moich wiem, że tego potrzebowałam...
Zakochałam się do szaleństwa i już było mln sytuacji gdzie chciałam mu powiedzieć co czuję, ale potem w myślach się negowałam nie mów...powiesz i wszystko się popsuje nie mów...
Czasami jest mi strasznie ciężko jak multum myśli dopada mnie ...nie było dobrym wyjściem mieszkać razem pod wspólnym dachem z Markiem...niby jesteśmy dogadani ale wiem że każde każdemu mimowolnie wchodzi w drogę..
Jeszcze parę miesięcy , z tym się wiąże lęk ze nie dam sobie rady sama mieszkać...nigdy nie mieszkałam solo na dłuższą metę...
Staram się o tym nie myśleć, być ciągle zajęta...ale są dni że nie ma bata bo wszystko dopada...
Aj chyba wirus od Wulcano zaatakował i mnie...
mam awersję do jedzenia i picia, o tyle co zjadłam w nocy to na był koniec wypiłam herbatę z aronią plus 3 polopiryny bo coś i temp mi skoczyła w górę 39 z haczykiem...
Jestem dobrej myśli że jutro już będzie ok, ba po polopirynie naszła mnie ochota na naleśniki :P może się zbiorę potem :) jak to nie przejdzie...
Wróciłam po 2 z klubu...a jako to, że było aktywnie nie tanecznie :D to byłam mega mega głodna i zmęczona :P zjadłam tatara 250 kcal i 4 czekoladki 280 kcal i kilka orzeszków pewnie okolo 70 kcal.
na obiad kurczak w carry + warzywa pieczone i 3 łyżki kaszy jęczmiennej 600 kcal
pączek 300 kcal dwa lody kaktusy 400 kcal aaa i pomarańcza 116 kcal :D i wsio na dziś. muszę to słodkie znacznie ograniczyć.,
2016 kcal
a ruchu hmmm poza tym nocnym w zasadzie nic, ale pewnie troszkę się dziś na starych i nowych choreografiach powygiunam :D
Pociesza mnie to, że mimo tych nowych nie ogarniam, to robię próby a na tym pocę się jak mysza :D
Dziś na śniadanie była połowa chałki więc jakieś 420 kcal ale zjadłam całą :D więc 868 kcal
potem tatar 250 kcal
dwa cukierki czekoladowe 150 kcal
potańczyłam trochę, poszłam na spacer i póki co tyle :)
jakąś sałatkę na kolację i muszę tą chałkę spalić :) mam jakiś taki słodki dzień dziś aż odczuwam że pali mnie w środku...
na kolację były dwie białe gotowane kiełbaski + surówka roszponka ogórek kiełki brokuła rzodkiewki i pół papryki czerwonej :) okolo 700 kcal
więc 1968 kcal i dziś wiem że trochę przekroczyłam limit głównie tą chałką :) Taki cheat day :) ale zrobiłam tabatę 8 min a już po 4 min ze mnie płynęło :) więc coś tam się udało spalić :d plus mój taniec :D hehe :D
Dziś na śniadanie jest sałatka z dwóch jajek na twardo, garści roszponki, pół papryki czerwonej, kiełki brokuła ciut majo dla smaku i dwóch krążków ryżowych 300 kcal
zjadłam tatar 260 kcal
2 pączki 500 kcal
ale zrobiłam ten 49 min trening :) i udało się dłużej w planku wytrzymać ;d ja pierdziele jak mnie ten brzuch do ziemii ciągnie :D noo takie przyciąganie :d ja bym się na księżycu odnalazła :d hehe
po treningu w gorącej kąpieli wypiłam koktajl truskawka ananas i chia :) jakieś 180 kcal
Z ciekawości weszłam na wagę po porannym siusiu i po 8,5 h nie jedzenia i mam wynik 95 kg :) ale wiecie okres mi się kończy, i ta zatrzymana woda schodzi :) to jedno i pewnie na mniejszej kaloryczności i większej baaa ogólnie na dawce ruchu może kg zrzuciłam :)
Najważniejsze jest to, że to już 5 kg przed celem nr 1 :) a jak się coś udaje to jest mega motywacja przed kolejnymi celami :)
Właśnie oglądam rowery, bo M pozwolił mi pożyczać jego do czerwca :) więc do tego czasu warto było by ogarnąć swój :)
Aaa zjadłam w nocy udko z kurczaka ugotowanie 250 kcal
+ kabanosy 400 kcal
+ dwie drożdżówki 450 kcal
+ grochówka 250 kcal
+ orzechy laskowe 300 kcal
+ koktajl truskawka i ananas 150 kcal
Byłam na badaniach z krwi :) taki standard trójglicerydy, tsh, lt3 i 4 , glukoza, morfologia pełna, hiv itd :)
W nocy spałam, ale z wielkim trudem zasnęłam choć naprawdę byłam zmęczona. Zakwasy nadal są że ojej, ale wczoraj troszkę sauna rozgrzała mięśnie :) Nooo dobra nie tylko mięśnie :D i nie sama sauna hehe :)
Dzisiejszy dzień zaczęłam klasycznie w nocy wypiłam jogurt słodki ale tak mi się chciało :P
296 kcal jogurt
287 kcal mój deser z galaretką
220 kcal pomidorowa + 200 kcal udko
300 kcal boczek
250 kcal pączek
300 kcal na kolacje będzie tuńczyk kuskus pomidory i sałata :)
100 kcal batonik fit
1753 kcal :)
Dziś trening 49 min się odbył ale z masą moich przerw, ale wiecie tu się sypnie parę usprawiedliwień 3 dzień okresu, a bo zakwasy a bo to ogólnie jeszcze początek :) ale nadejdzie taki czas że zrobię przerwy tylko w tych które są w trakcie :)
Wyniki w zasadzie w normie tylko krwinki czerwone przekroczyłam normę uwaga :D o 0,01 :D poza tym wszystko idealnie :) zdrowa jestem można spalać :)
Zastanawiałam się czy nie wrócić do honorowego krwiodawstwa :)
Noc a w zasadzie wieczór zaczęłam od czytania książki pt Sztuka Obsługi Penisa :) a skończyłam Książkę o Mężczyźnie Lwa Starowicza :) Polecam, wyjaśniła mi mnóstwo pytań, problemów, kłótni w moim poprzednim związku :) Jak to dobrze mądrzejszego posłuchać :)
Sztuka, którą obecnie czytam jest również z zakresu seksuologi, trochę psychologii, troszkę problemów się powtarza :)
Rozgrzewkę nocną zaczęłam od póki co jednej serii ćwiczeń na pośladki, ale po dłuższym siedzeniu tak mnie każdy mięsień boli szok :)
Muszę pomyśleć nad śniadaniem bo jestem ciut głodna a mój żołądek już dwa razy się upomniał :) jednak czytanie na głos też spala kalorie :D
Ooo widzicie 1 h czytania na głos to mniej o 105 kcal :D a gdyby stać i czytać to było by 200 :D hehehe :D
Jako to, że pracuje w nocy zdarza mi się mimo, że jest w pokoju 24-25 st C że bywa mi zimno tzn mam zimne stopy...pije dużo zielonej czerwonej białej herbaty liściastej ale to nie zmienia tego że czuję chłodek :)
Zawsze wtedy załącza mi się tryb nudy i tryb szukania jedzenia, oczywiście im bardziej kaloryczne tym lepiej :)
Dlatego też, wczoraj zrobiłam zakupy składające się z owoców i warzyw no i wody mineralnej :) lody były i tatar ale to było i nie ma :D
Jak wiem, że najbardziej kaloryczny jest banan w lodówce to już nie jestem głodna hehe :D
Wymyśliłam sobie, że na takie akcje jak była 10 min temu czyli chłodek będzie dobry jakiś express trening :) i znalazłam 8 min tabatę :)
i znów jest gorąco choć ostatnich 4 planków nie byłam w stanie już zrobić :) i nie dałam rady po 20 sek wisieć na rękach :) ale jestem dobrej myśli :)
Tak jestem cholernie zdeterminowana, tylko 2 osoby wiedzą o moich treningach :D
Dobra czas na śniadanie zakładając że o 7 lecę spać :)
Na śniadanie będzie sałatka z jajkiem, papryką, ogórkiem, cebulą, kiełkami + 2 x wafel ryżowy :) czyli 319 kcal :)
+ banan 116 kcal :)
+zupa pomidorowa z ryżem 300 kcal
+pól papryki, pół cukinii, pół cebuli, 3 ząbki czosnku, 3 pieczarki + 5 łyżek komosy 400 kcal
+deser banan awokado karob galaretka cytrynowa - porcja na 3 w sumie 860 kcal ale na dzień to 287 :)
Wyszło że ten dzień zmieścił się w 1422 kcal :) więc pewnie zjem jeszcze dziś pomarańcza albo w nocy :) czyli na poczet już jutrzejszego dnia :)
Dziś w końcu znalazłam dwa układy na których nogi mi same skaczą, oczywiście ja jestem arytmiczna od dziecka :) i ogólnie zanim załapię układy w choreografii to zdążą go zmienić :)
ten prawie cały ogarnęłam od razu :D
tu pojedyncze :D ale kilkadziesiąt jak nie set razy i wpadne :) a jaka to szybka rozgrzewka :D
A właśnie znów zapomniałam o magii zwanej okresem i oczywiście byłam rano zaskoczona :D hehe pewnie wczorajszy wysiłek przyspieszył ale tylko 1-2 dni więc spoko :) szybciej się skończy :)
Uznałam że jako jest pierwszy dzień to będę robić ćwiczenia treningi nieco krótsze to do 15 min :) ale żeby był jakiś ruch noo plus te dwie piosenki :D
Jutro zrobię już 49 min :D
I 4 x próbowałam odtworzyć sama te dwie choreografie :)
Wjechałam sobie sama na ambicję ciutkę i dziś zrobiłam ten trening 49 min cały :) Za dnia :)
Po 9 min rozgrzewki płynę :D po pierwszej serii nic na oczy nie widzę bo tak mi pot je zalewa...
Tak się zawsze pociłam tylko na saunie :) Fakt ćwiczenia są proste, ale kiedy nawet proste ćwiczenie powtarza się 7-8 razy w 40 sek a zaraz potem jest interwałowy bieg jak najszybciej w rozkroku a następnie znów zaczyna się kolejne ćwiczenie to mówię Wam brzuch mi się trzęsie jak galareta, policzki noo czuję się jak jakiś buldog :D a cycki to strach że się urwą hehe :d
Tak czy siak trening najpierw to rozgrzewka potem ćwiczenia na mięśnie brzucha, na mięśnie ud, łydek, nogi itd :)
Przerw w sumie może z 2 min były :P tzn te o których babka mówiła :D ja zaś z moją kondycją -10 z prawie płucami na wierzchu i kapiącym potem robiłam ich więcej ale w momentach kiedy naprawdę już nie miałam siły a było ich kilka :)
Na planku to pół osiedla słyszało mój krzyk ale 10 sek wytrzymałam choć obawiałam się wpadnięcia w poślizg przez mokrą skórę rąk :D Kiedyś to będzie 10 min :D ale KIEDYŚ hehe
Trochę kostka mnie boli po tym wszystkim, ale musi się przyzwyczaić
Oczywiście dostałam torpedy i jeszcze pokój ogarnęłam włącznie z odkurzaniem ręcznym, zmyciem podłogi i umyciem okien :)
Wyczytałam, że aby pozbyć się mojego koła ratunkowego potocznie zwanego oponką najlepszy jest ujemny bilans kaloryczny :)
Czyli należy obliczyć BMR czyli dzienne zapotrzebowanie kaloryczne :) u mnie wyszło 2125 kcal więc żeby wprowadzić redukcję powinnam jeść 1771 kcal dziennie.
Dziś troszkę zjadłam więcej bo
2 x tatar po 200 g czyli 464 kcal
lody 500 ml 1088 kcal
zupę pomidorową na kurczaku ale kury nie jadłam z ryżem 220 kcal
co daje w sumie 1772 kcal ale jeszcze będę jadła kolację więc ciut więcej będzie
w planach 2 x wafle ryżowe i do tego może pomarańcza :) czyli 189 kcal
Podsumowując 1961 kcal ale plus jest ten że było dziś więcej ruchu aniżeli zazwyczaj :)
Lecę do pracy, i do rana po ów kolacji nic nie jem :) pije wodę i herbaty :) oczywiście żadnego cukru i miodu :)
Edit: 23:49
jednak mniej o 76 kcal nie zjadłam wafli ryżowych :D 1885 kcal :D
Dzień się chyli ku końcowi, a ja czując duży brzuch weszłam na wagę...tadam 96,5 kg...oczywiście tłumaczę to sobie bo jestem po kolacji, bo przed okresem wstrzymanie wody i te pierdoły.
Jak zwykle milion usprawiedliwień
Uwaga poszłam krok do przodu ...czyli zbadanie sytuacji pytam się Wulkana czy nie przeszkadza mu to że mam duży brzuch , większy tyłek a on że tez ma brzuch...taaaa w kostkach chyba :d
Stefan Batory nie ma takiej wyporności jak ja :) powaga to chyba zaleta otyłości...tłuszcz zawsze ciągnie do powierzchni :)
Ale zobaczcie w razie wypadku, wypadnięcia z okna...ów tłuszczyk, oponka zneutralizuje upadek...ochroni kości :)
Ja pierdziele jakie Wam tu farmazony wypisuje :)
Siedzę sobie w pracy i myślę co mogłabym zrobić, żeby miło i przyjemnie oponkę pomniejszyć :)
Koleżanka opowiadała o szmince która ma takie cud właściwości smarujesz usta i nie odczuwasz głodu, skomentowałam to w jeden sposób a co tak puchną :D hehe :)
Czego to ludzie nie wymyślą, choć ta pomadka to tylko dyche kosztuje...ale może akurat będzie efekt w miesiąc -10 kg :P a może jakieś jajka tasiemca w niej są :P oblizujesz usta i tadam masz :P
Dobra już się nie czepiam i nie wymądrzam, dlaczego piszę po prawie pół rocznej przerwie...tak tak mój zapał szybko przyszedł i równie szybko poszedł w pizduuu
Dzisiaj wpadłam na pomysł i w sumie dzięki rozmowie z Lauren, że warto z 97 kg zejść na 92 kg :) metodą małych kroczków a nie przywalić sobie do 70 :)
Tak czy siak odpaliłam yt i wpisałam magiczne hasło ćwiczenia :D
Moją uwagę przykuło -10 kg :D choć potrzebuję z tego tylko 3,5 kg :P a widzicie już się zaczyna tego ćwiczenia nie muszę robić , tamtego też nie bo ja nie 10 a 3,5 chce zrzucić hehe :D kombinatorstwo :D i lenistwo
Ma masę pozytywów w kom, wypowiada się prosto i komunikatywnie, miła aprycja zobaczymy ile z nią wytrzymam :) Zostało 30 min :D a trening trwa 49 min :d Więc dziś zrobię wersję testową :D
Ciao
Edit: 23:46
wytrzymałam 11 min i zaraz mi pikawa stanie :P a mokra jak przysłowiowa mysz jestem :) moja kondycja to -10 :D heheh :) jak te kg :)
Tak czy siak ten trening zrobię do końca tego dnia raczej nocy 14/15 lutego :)
Prawda systematycznie z nią ćwiczyć i nie ma h** we wsi i się spadnie :D sorry ale nie pasowało tu inne słowo :)